środa, 25 grudnia 2013

Rodział I

Był niebezpieczny. Wiedziałam to odkąd go poznałam. Prawdę mówiąc, wiedziałam to jeszcze zanim go poznałam; wszyscy to wiedzieli. Ja jednak musiałam się o tym przekonać. Musiałam wiedzieć czy naprawdę jest taki jak wszyscy go opisują. Obserwowałam go. Widziałam jak uśmiecha się patrząc na dziewczyny chodzące w ich krótkich spódniczkach. Widziałam jak zachowywał się przy grupce swoich przyjaciół...

Był oczywistym kłopotem. Każda jego część krzyczała to. Ciekawość zabijała mnie. Nie dosłownie, ale stan w jakim byłam gdy odchodził był jak śmierć.

Spotkałam go we wtorek. Strasznie padało a ja biegłam z biblioteki w kierunku przystanku autobusowego. Rozejrzałam się dookoła, wzięłam głęboki oddech i wyszłam z ciepłej biblioteki na zimny deszcz, biegłam tak szybko jak mogłam, nad moją głową trzymając kurtkę, która chroniła mnie i moje książki przed deszczem.
-Auch! - krzyknęłam, cofnęłam się i poślizgnęłam na chodniku spadając prosto na mój tyłek. Spojrzałam w bok i zobaczyłam moją kurtkę leżącą w kałuży. Dziękowałam bogu, że moje książki leżały całe w mojej torbie.
-Przepraszam kochanie.
Na dźwięk tego Brytyjskiego akcentu spojrzałam w górę spotykając oczy Harry'ego. Miał ciemno-brązowe włosy, opadające na jego czoło małymi, luźnymi loczkami. Wyglądał tak niewinnie.
Tatuaże i kolczyki sprawiają, że ludzie omijają go, a ja się im nie dziwię
-Uhm...jest okej nie martw się o to.- powiedziałam, wstałam z chodnika i wzięłam moją kurtkę, pozwalają deszczowi zmoczyć mnie kompletnie.
-Biblioteka?- zapytał
Spojrzałam na niego przez strugi deszczu, które spadały na mnie prawie mnie raniąc.
-Taa...- powiedziałam. Mam dwa wyjścia powinnam uciec albo prowadzić dalej tę bezsensowną konwersację.
-Więc..potrzebujesz podwózki? Zgaduję, że biegłaś w kierunku przystanku autobusowego?
-Nie, w porządku, mogę jechać busem. I tak nie wiesz gdzie mieszkam.- uśmiechnęłam się nieznacznie próbując skończyć rozmowę tak szybko jak to możliwe.
-Nie całkiem, zawiozę cię.- powiedział uprzejmie, a na mojej twarzy pojawił się sztuczny uśmieszek.
Poddaję się. Jego samochód był czarny i lśniący, nie było widać na nim ani jednej rysy. Nie powiem wam jakiej był marki ponieważ nie znam się na samochodach, ale był piękny.
-Wskakuj.- powiedział Harry uśmiechając się głupawo.
-Zmoczę siedzenia.- stwierdziłam a on się zaśmiał.
To było piękne. Jego zęby niebyły perfekcyjnie proste. Dentysta powiedziałby, że potrzebuje aparatu, ale dla mnie były perfekcyjne. Krzywy uśmieszek. Mój nowy ulubiony rodzaj uśmiechu
-Ze mną w twoim towarzystwie, prawdopodobnie tak się stanie... Nie, w porządku wskakuj zanim się rozchorujesz.- powiedział, sprawiając,że moje policzki płonęły czerwienią.
-Ok.- powiedziałam pod nosem gdy Harry otwarł drzwi od strony pasażera pozwalając mi wejść do środka. Gdy okrążał samochód aby wejść od strony kierowcy wyszeptałam do siebie pod nosem - Co ja do cholery robię? 
Gdy Harry wskoczył wreszcie na miejsce z jego twarzy spadały maleńkie kropelki deszczu.
-Więc..gdzie mam cię zawieść?
Rozejrzałam się szukając pasów bezpieczeństwa ponieważ byłam nieco niepewna co do jazdy Harry'ego.
-Na razie po prostu jedź prosto a za drugą sygnalizacją świetlną skręć w lewo potem będę cię kierować dalej.- powiedziałam, zapinając pasy drżącymi z zimna rękami.
Nie jestem pewna dlaczego on sprawia, że czuję się przy nim niekomfortowo. Może to, że sprawia wrażenie zbyt pewnego siebie albo to ta jego ciężka osobowość. Wszyscy wokół niego byli mało pewni siebie i zdenerwowani. Był kimś takim komu chciałeś zaimponować albo trzymać się od niego z daleka, ale ja przy nim nikogo nie udawałam, byłam sobą.
-Więc..Jak masz na imię? Ja jestem Harry.
Spojrzałam na Harry'ego. Jego zielone oczy skierowały się na moje powodując przyśpieszenie mojego pulsu.
-Uhm..Jestem Rose.- powiedziałam a mój głos lekko zadrżał. Harry uśmiechnął się i odwrócił w lewo.
-Miło cię poznać..Rose -Moje policzki zarumieniły się gdy wymówił moje imię.
-Umh jedź dalej a potem skręć w trzeci zakręt w prawo.- powiedziałam wskazując na drogę.
-Oczywiście. Więc Rose to twoje prawdziwe imię czy pseudonim?
Nie chciałam zdradzić mu mojego prawdziwego imienia. On tylko pomyśli, że jest śmieszne. Będzie się śmiał jak wszyscy inni gdy usłyszeli je po raz pierwszy.
-Rosalia.- powiedziałam szybko, wiedząc, że już za późno bym cofnęła te słowa i udawała, że nie słyszałam co powiedział. Skuliłam się i czekałam aż wybuchnie śmiechem, ale on uśmiechnął się. To nie był udawany czy głupawy uśmieszek tylko normalny i szczery uśmiech. Był piękny.
-Rosalia.- wymówił moje imię tak idealnie, że pierwszy raz w życiu spodobało mi się. I jeszcze ten jego akcent. Cudo.
-Tak.- westchnęłam, wiedząc, że moje policzki są zarumienione.-A teraz skręć jeszcze raz w prawo i cztery domy w dół ulicy.- powiedziałam na co Harry skinął głową i skręcił w prawo na skrzyżowaniu.
-Fajnie było cię poznać Rosalio.- Harry powiedział cicho gdy odpinałam pas bezpieczeństwa.
-Ciebie też Harry.- uśmiechnęłam się, chwilkę trzymałam rękę na klamce od drzwi myśląc aż wreszcie spytałam.-To twoje pełne imię?
Harry uśmiechnął się i spojrzał w dół, a na jego lekko zarumienionych policzkach ukazały się dołeczki przez co wyglądał tak słodko i niewinnie.
-Harold.
-Harold?- zapytała zdziwiona.
-Nie, moje pełne imię to Harold, ale ludzie po prostu mówią na mnie Harry.
Skinęłam głową lekko się uśmiechając.
-Dzięki za jazdę Haz.- powiedziałam na co Harry zachichotał jak małe dziecko.
-Przyjemność po mojej stronie Rosalio.
Wyszłam z samochodu zamykając za sobą drzwi. Oglądałam jak Harry odjeżdża z pod mojego domu. Mam nadzieję, że zobaczę go jeszcze kiedyś.
-Kochanie, gdzie ty byłaś? Martwiłam się o ciebie, jest strasznie zimno. Mówiłam ci żebyś wzięła kurtkę!- mama napadła na mnie gdy tylko weszłam do kuchni.
-Wzięłam.. - bąknęłam, ale gdy obejrzałam się dookoła szukając jej zobaczyłam tylko moją torbę. Musiałam zostawić ją w jego samochodzie. - Przepraszam zapomniałam.
-Dobrze, nic się nie stało. Obiad będzie za dziesięć minut, przebierz się w jakieś suche ubrania i wysusz włosy.- nakazała mi mama.
Skinęłam, wzięłam swoją torbę i pobiegłam jak najszybciej do mojego pokoju. Gdy drzwi do mojego pokoju się zatrzasnęły musiałam stanąć i wziąć głęboki oddech. Moja klatka piersiowa podnosiła się i opadała w zawrotnym tempie.
-Przestań być głupia, Rose.- skarciłam siebie i rzuciłam torbę w kąt mojego pokoju nie kłopocząc się wyjęciem wypożyczonych książek. Zrobiłam co kazała mi mama i zeszłam na obiad.
-Jadę na wycieczkę w sprawach biznesowych. - zaczął ojciec gdy tylko zasiedliśmy do stołu.
-Świetnie, kiedy wyjeżdżasz?
-Dziś w nocy.-odpowiedział ojciec.
-A jak długo cię nie będzie?- zapytałam sprawiając, że mój ojciec spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko.
-Tydzień, to nie długo, nie martwcie się niedługo wrócę.- odpowiedział spoglądając raz na mnie, raz na moją matkę. Przyznam, że małżeństwo moich rodziców nie było idealne.
-A więc życzę bezpiecznego lotu.
Ojciec uśmiechnął się, wstał i szybko poszedł na piętro, prawdopodobnie po jego bagaże. Nie wiem czemu, ale on zawsze zostawia wszystko na ostatnią chwilę.
-Pa, słoneczko.- powiedział tata po czym pocałował mnie w czoło.Następnie podszedł do mamy i delikatnie pocałował ją w usta.
-Mamo?
-Tak kotku?
Zastanawiałam się jak zadać jej pewne pytanie, ale nie ważne jak zbuduję i tak zabrzmi ono dziwnie.
-Co jest nie tak pomiędzy tobą i tatą?
Moja mama odwróciła się nagle i z lekkim grymasem na twarzy powiedziała:
-Nic takiego. Między nami jest w porządku, on po prostu dużo podróżuje ponieważ dostał awans.
-Okay.- powiedziałam nie przekonana co do jej słów.
-Dobrze, teraz idź do łóżka, jutro musisz iść do szkoły.
Uśmiechnęłam się do mamy, pocałowałam ją, poszłam do mojego pokoju i weszłam do ciepłego łóżka.

Próbowałam odlecieć do krainy snów ale nie potrafiłam. Nie mogłam przestać o nim myśleć. Harry. 

~Pierwsze tłumaczenie gotowe. Jak się podoba? Chcę wiedzieć bo nie wiem czy opłaca się dalej tłumaczyć :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

3 komentarze:

  1. Wow, ja też mam Dangerous Harry Styles, ale nie ważne.
    Na ten blog trafiłam wczoraj przez przypadek i się z takiego obrotu sytuacji cieszę :)
    Prawdę mówiąc to chętnie bym czytała to opowiadanie, bo zapowiada się bardzo ciekawie, a to że nikt na razie nie komentuje to wiesz, jest tylko jeden rozdział i nie każdy tu trafi. Z doświadczenia też wiem, że jakoś niektórzy są strasznie oporni na pisanie komentarzy :D
    Może z czasem się rozkręci :)
    Ja nawet bardzo chętnie będę obserwować ten blog, tylko chciałabym wiedzieć, czy będziesz dalej tłumaczyć ;)

    http://dangerous-harry-styles-ff.blogspot.com
    http://revolt-zayn-malik-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. I jakbyś mogła wyłączyć weryfikację obrazkową, to ułatwia komentowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za radę. Również chętnie będę czytać twojego bloga.
      Tego mi było trzeba, chociaż jednego komentarza. Rozdział II w trakcie pracy. :3

      Usuń